jancia z mrowiska
Na końcu bajki...


___________MÓJ_DOM_____
 

                                   
Mój dom...

       to kartka papieru
(skrawek internetu?)
        zabudowana słowami...

                           
Jerzy Harasymowicz (mój ci naj, naj, naj!)



 

wtorek, 15 maj 2012, 12:42
Tere fere kuku, strzela baba z łuku...

Hobby stara (a nie taka stara jeszcze) nowe w sobie szukać i rozwijać z nadmiaru szczęścia z wolności... Myślałam, myślałam i wymyśliłam stać się ekspertem od ogrodnictwa książkowo-praktykująco-eksperymentującym... Taki mam cel... jak i kiedy przycinać maliny, jabłonie, aronie... jak, gdzie, kiedy karmić ziemię i robić najlepszą na świecie gnojówkę... Oto nowa JA... ogrodowa Janciowa niczym Maja w ogrodzie!

A w tygodniu mój dzień wygląda... jak wygląda... Śpię o godzinę więcej niż pracowo... A co będę się lenić? Za nudno. Jak w łóżku za długo to potem z dnia to tylko mycie jak w Madrycie zostaje i spanie po kolacji... Nie chcę tak wspominać najbliższych miesięcy z rosnącym ciągle i wciąż brzuchem... Co prawda powieka uparcie (a nawet dwie) opada ale walczę dzielnie... Odprawiam połowica machnięciem na pożegnanie a potem z malizną szykujemy się do przedszkola. Od dziś uczę maliznę orientacji w terenie... Niedługo sam będzie trasy pokonywał a w chmurach i obłokach buja tak, że nic dookoła nie widzi i nie słyszy... Trza to zmienić... Sprzątam, segreguję, szafy do góry nogami przewracam (wicie gniazda najwidoczniej już nieco wcześniej u mnie się włączyło), robię zakupy (pierwsze cud miód rampersy i body w kwiatki w rozmiarze 56 – 62 nabyte z nieukrywaną radością) i odpoczywam... Zjeść co nieco i ugotować z rozsądkiem... Muszę się pilnować bo szok od pewnego czasu na wadze przeżywam... Cóż dodać... niezapowiedziana niedoczynność tarczycy i ciążowe hormony działają wzorowo... Aż za... Chciałam przytyć, to i owszem... ale co za dużo to niezdrowo... 8 kilogramów na plusie w 23 tygodniu ciąży to za wiele szczęścia nawet dla dotychczasowego chudzielca... Co będzie dalej strach się bać... Zajadam więc pierwsze kalarepy, ogórki gruntowe i pomidory, zagryzam grahamką i opędzam się od połowica kuszeń na pizzę... Kilka cukierasków chyłkiem na nieczyste sumienie jednak musi wpaść... bez czekolady nie da rady... A po drodze rozmyślań o przyszłości maliznę odebrać, połowica przywitać, spontanicznie na działkę albo na maliznowy rower zrobić wypad... i luz bluz... całe wolne dni i noce spędzamy na wsi... Wieczory przy piecu robiącym za rasowy kominek zwalają z nóg... miasto się nie umywa...
...........................................................................................
Wanienka – zakup nr 1 (zwykła, najzwyklejsza), nr 2 pierwsze w dziewczęcy deseń ubranka (nowe a za grosze), Allegro pełną parą przeszukiwane... Kołyska i leżaczek bujaczek zamiast podgrzewacza, odciągacza i sterylizatora... Zaraz podwójna mamuśka doświadczeniem okraszona wie na własnej skórze w co lepiej zainwestować a co olewa i powiewa...

 

 

Wyklikane tutaj teksty/ zdjęcia
są Janci właśnością
Jeśli chcesz kopiować - proszę
spytaj mnie o zgodę!
(podstawę prawną...
pominę... i tak wszyscy wiedzą
o co chodzi).




janciazmrowiska
daleko i blisko
Z 30-tką tańcująca w podskokach... Blondynka z głową na karku i kilkoma ciemnymi pasmami w okolicach niegrzywki... Tarzająca się w luksusie bycia kochaną..
Zobacz mój profil
Głos w mrowiskoooo
 
1700
Mrówki przed oczamiiii
Mrowiskowe:
 
59534
Gadatliwe:
 
12043
Z zagorzałych:
 
71
Mrówkowicze z zagorzałych tędy...
 
  
 

 
A_W_MROWISKU

Ja i Ty
 
MY...
było kiedyś takie czasopismo dla dzieci

Z Nami
krew z krwi jedyna mini 
jak malina dziecina
uwielbiam te przedszkolne rymy

Bo w Mrowisku Ja i Ty...
MY...
W blokowisku zagubieni
Odnajdziemy kiedyś
nasz

na wyłączność świat

w jednym z wielu
ludzkich miejsc

TADA!!! Koniec wierszyka!

Napisała wariatka bez kwiatka!
 
Zobacz serwisy INTERIA.PL